Ta strona zapisuje w Twoim urządzeniu krótkie informacje tekstowe zwane plikami cookies (ciasteczkami). Są one wykorzystywane do zapisywania indywidualnych preferencji użytkownika, umożliwiają logowanie się do serwisu, pomagają w zbieraniu statystyk Twojej aktywności na stronie. W każdej chwili możesz zablokować lub ograniczyć umieszczanie plików cookies (ciasteczek) w Twoim urządzeniu zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej. Ustawienie lub pozostawienie ustawienia przeglądarki na akceptację cookies (ciasteczek) oznacza wyrażenie przez Ciebie świadomej zgody na takie praktyki.

OK, rozumiem i akceptuję
Tam nawet ptaki nie śpiewają- rozmowa z Europoseł Jadwigą Wiśniewską


Europoseł Jadwiga Wiśniewska była w Katyniu 5 lat temu. Będąc organizatorką konkursu historyczno-literackiego „Prawda i kłamstwo o Katyniu” uznała, że należy oddać hołd pomordowanym przez NKWD Polakom i osobiście pokłonić się katyńskim mogiłom. Tam zastała ją informacja o katastrofie rządowego samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie.

Pani Poseł, wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku to ciągle żywe wspomnienia, mimo upływu lat. Była Pani wtedy w Katyniu….
– Tak, żywe i ciągle bardzo bolesne. Żywe, bo pamięć o tych, którzy odeszli zawsze będzie żyła w nas. Bolesne dlatego, że mimo iż dzieli nas 5 lat od katastrofy smoleńskiej, to ciągle nie przybliżamy się do wyjaśnienia jej przyczyn. Wrak samolotu wciąż leży po rosyjskiej stronie. Podstawowe dowody w sprawie są w rękach rosyjskich. Putin decyduje jakie i ile informacji dostaniemy. To jest rzecz niebywała, zwłaszcza jeśli popatrzymy jak w cywili-zowanym świecie są badane katastrofy lotnicze. Przykładowo katastrofa samolotu malezyjskiego: rekonstrukcja wraku, ustalenie przyczyn wypadku itd. W przypadku katastrofy smoleńskiej jest zupełnie inaczej. Pięć bolesnych lat dochodzenia do prawdy. Pięć lat narażania się na pogardę, szyderstwo i śmiech. To rzecz niebywała w najnowszej historii, nie tylko Polski, ale i świata. Zginęło 96 osób, w tym Pierwszy Obywatel RP – Prezydent Lech Kaczyński, ministrowie, parlamentarzyści, osoby życia publicznego. Wszyscy oni lecieli, aby uczcić pamięć ofiar zbrodni katyńskiej sprzed ponad pół wieku. Po 5 latach jesteśmy ciągle w punkcie wyjścia. To, co dodaje tragedii katastrofie smoleńskiej to fakt, że wszystko co mogłoby pomóc w wyja-śnieniu jej przyczyny jest w rosyjskich rękach, a przecież to Rosjanie byli sprawcami mordu katyńskiego.

Co Pani dziś pamięta z tamtego poranka?
– To był jeden z najtragiczniejszych dni w moim życiu, który ciągle boli. Pojechałam pierwszy raz i – jak do tej pory jedyny – do Katynia. Nie wiem, czy kiedykolwiek odważę się pojechać tam ponownie. Pojechałam, ponieważ organizowałam konkurs historyczno-literacki „Prawda i kłamstwo o Katyniu”. Uważałam, że aby uczyć młodych ludzi prawdziwej historii, sama powinnam tam pojechać, uklęknąć przy grobach pomordowanych, pomodlić się oddać im cześć. Ta podróż do Smoleńska była piękna. Jechałam pociągiem z Rodzinami Katyńskimi, z orkiestrą wojskową i modlitwą na ustach. Pamiętam ten mglisty, przerażający, zimny ranek w Katyniu. Dla mnie to miejsce było niezwykłe i przerażające zarazem. Choć było wtedy tak dużo ludzi w Lesie Katyńskim, ja słyszałam przede wszystkim ciszę. Zastanawiało mnie, dlaczego nie śpiewają tam ptaki. Potem przyszła informacja, że samolot nie wylądował, że zginęły 3 osoby… Każdy kolejny telefon z Polski donosił nam, że coraz więcej osób zginęło. W końcu, że podobno wszyscy… Byliśmy przerażeni, skuci bólem. To było tak przerażające uczucie, że wielu z nas myślało, że to zły sen, że to się nie mogło wydarzyć. To było coś nie-wyobrażalnego. Z tamtego dnia pamiętam niesamowity ból. Na zawsze utkwił mi też w pamięci spiżowy dzwon. Pamiętam, że wszyscy odbieraliśmy telefony z Polski z pytaniami: czy wsiadłaś do samolotu, czy pojechałeś pociągiem? Ludzie byli przerażeni, a strach potęgowała wszechobecna dezinformacja. Zaczęła nas ogarniać panika. Ludzie reagowali płaczem, byli poddenerwowani, część osób w ogóle w to nie wierzyła. Podeszłam do kapelanów, którzy mieli koncelebrować Mszę św. i poprosiłam, żebyśmy się zaczęli modlić, bo za chwilę ludzie zaczną krzyczeć. Wtedy odezwał się ten dzwon. Czułam, że bije także dla ofiar katastrofy smoleńskiej.

Czy ktoś ze strony rosyjskiej zaopiekował się osobami skupionymi wtedy w Lesie Katyńskim?
– Pamiętam bardzo wymowny obrazek: 96 krzeseł, czarnych i pustych. Na każdym z nich leżała tabliczka z imieniem i nazwiskiem. Zabrałam część z tych tabliczek, żeby przekazać je później rodzinom ofiar. Miałam to przerażające uczucie, że jeśli prawdą są te straszne wiadomości, to nigdy tych osób tutaj na ziemi już nie spotkamy. A czy Rosjanie się nami zajęli? Po zakończonej Mszy św. szybko narzucono nam przejście, natychmiast kazano wsia-dać do autobusów, powtarzano w kółko: „ostawit, ostawit”. W pośpiechu, obolali, przerażeni i skuci bólem wsiadaliśmy do autokarów i to było wszystko. Potem jechaliśmy pociągiem i zadziwiające było to, że na każdej stacji stali rosyjscy funkcjonariusze z bronią. Nie było widać żadnych cywili, tylko rosyjskich żołnierzy. Tak wyglądała podróż powrotna, pełna bólu i cierpienia.

Minęło 5 lat. Teraz przed ludźmi, którzy przeżyli tę tragedię, będąc w Katyniu, ale i przed tymi, którzy tutaj w Polsce przeżywali to, co wydarzyło się pod Smoleńskiem, inne zadanie. Zadanie krzewienia przede wszystkim pamięci o tych, którzy zginęli w tej katastrofie na czele z Prezydentem Lechem Kaczyńskim. Po drugie: dążenie wszelkimi sposobami do powiedzenia prawdy o przyczynach tragedii.
– Dobrze Pan zdiagnozował sytuację, której musimy sprostać. Jeśli chodzi o krzewienie pamięci i dbanie o prawdę historyczną to myślę, że wymownym przykładem jest tablica smoleńska w gmachu Sejmu. Zawisła tuż po katastrofie w bardzo krótkim czasie. Podejrzewam, że decydujący wpływ na kształt tablicy miał ówczesny Marszałek Sejmu p. Bronisław Komorowski. Chciałabym, żeby Państwo wiedzieli jak się drukuje prawdę, jak się drukuje historię. Otóż jest to tablica, na której widnieje napis: Smoleńsk 2010. Na środku zawisł orzeł, uratowany z katastrofy, gobelin przedstawiający godło RP, który praktycznie w stanie nienaruszonym przetrwał tę katastrofę. Na tablicy wypisane są nazwiska wszystkich posłów i senatorów. Nie wypisano natomiast nazwiska śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyń-skiego. To mocny i bolesny dowód na to, że w pierwszych dniach po katastrofie smoleńskiej, zadbano o to, by wymazać z pamięci nazwisko Lecha Kaczyńskiego – człowieka wielkiego i wybitnego. Człowieka, który już w Gruzji wiedział, że Rosja podjęła inwazję zbrojną na ten kraj. Prezydenta RP, który mówił: „dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina i następne państwa bałtyckie, a potem może i mój kraj”. Dziś jesteśmy świadkami, że te słowa Lecha Kaczyńskiego były prorocze. Mamy obowiązek dbania o prawdę, której zafałszowywanie zaczęło się w pierwszych dniach po katastrofie trwa do dzisiaj. Podejmujemy dzieła i zadania upamiętniające ofiary ka-tastrofy smoleńskiej i ich dorobek. Ostatnio w Parlamencie Europejskim odbyła się prapremiera filmu „Dama” poświęconego Marii Kaczyńskiej. Wystawiliśmy również w holu Parlamentu galerię zdjęć przedstawiających katastrofę smoleńską. Jedna z moich koleżanek pokazała kolegom europarlamentarzystom z Wielkiej Brytanii zdjęcia rozradowanego Donalda Tuska witającego się 10 kwietnia z prezydentem Putinem. Byli zszokowani, nie mogli uwie-rzyć, że to zdjęcie jest autentyczne. W głowach się ludziom nie mieściło, że premier państwa, którego kwiat ginie w katastro-fie na terenie Rosji wita się tak radośnie z Putinem i dopuścił do takiej sytuacji, że wszystkie dowody w sprawie katastrofy smoleńskiej są w rosyjskich rękach. Ro-sja cały czas manipuluje faktami, a polscy śledczy są w sytuacji lekarza badającego pacjenta przez ścianę. Bez dostępu do do-wodów jest niezwykle trudno dotrzeć do prawdy, ale ten trud podejmujemy. Chce-my ustalić przyczyny, tymczasem kobie-ta, która kilka dni po katastrofie smoleńskiej kłamała w polskim Sejmie, że ziemia w Smoleńsku na miejscu katastrofy jest przekopana na półtora metra, dziś jest premierem naszej umęczonej Rzeczypospolitej. To jest straszne! To jest hańba! Hańba dla Rzeczypospolitej Polskiej i dla każdego człowieka, który ma Boga w sercu. Stając nad grobami ofiar katastrofy smoleńskiej, ciągle mam w uszach pytania dzieci tych, którzy polegli: czy stoję przy grobie swojej matki? Czy w tym grobie rzeczywiście leży mój ojciec? Wymowne jest również to, że do dziś, 5 lat po katastrofie, nie wiadomo gdzie jest ciało śp. Anny Walentynowicz – legendy Solidarności. Wszyscy pamiętamy, jak poniewierano ciałem śp. Prezydenta Kaczorowskiego. Uczestniczy-liśmy w pogrzebie innej osoby. Ta pogarda do pochówku, do ciał, to w jaki sposób potraktowano rodziny osób, które zginęły w katastrofie – to wszystko jest bardzo bolesne. Polskie państwo się nie spisało.

Władza sprawowana przez PO i PSL jest odpowiedzialna za hańbę oddania śledz-twa w rosyjskie ręce i wszystko, co jest tego konsekwencją. Jak Pani Poseł odnosi się do ostatnich wiadomości jednej ze stacji radiowych twierdzącej, że po 5 latach udało się odczytać 1/3 stenogramów z lotu tupolewa? Ten raport mówi o tym, że w kabinie dochodziło do kłótni, wrzasków, że w kabinie były osoby trzecie, że pilotom nie pozwalano pracować…
– To jest gra polityczna prowadzona ohydnie i cynicznie, mająca na celu rozhuśtanie nastrojów, podgrzanie dyskusji publicznej, nic innego. Po 5 latach ujawnione są tuż przed 5. rocznicą katastrofy smoleńskiej „rewelacyjne” nagrania, które mają wnosić coś do tej sprawy, a wpisują się w sce-nariusz napisany przez Tatianę Anodinę [przewodnicząca Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) organu wykonawczego państw Wspólnoty Niepodległych Państw, od chwili jego powstania w 1991 roku – dop. red.] To pokazuje jedynie słabość polskiego państwa i t, że rządzący wykorzystują w sposób perfidny, bezczelny i cyniczny katastrofę smoleńską – także w kampanii wyborczej. ( przyp. red. za miesiąc odbędą się wybory prezydenckie). Chce się podgrzać nastroje, w tak złym świetle postawić również ofiary, a więc i formacje, które reprezentowały, żeby spozycjonować scenę polityczną. Skaza-nie Mariusza Kamińskiego na trzy lata bezwzględnego więzienia, wypuszczenie rzekomych stenogramów zawierających rewelację, no cóż, boli. Myślę, że każdy człowiek, który ma w sercu empatię, domyśla się, co czują rodziny ofiar katastrofy. Znam panią generałową Ewę Błasik i wyobrażam sobie, co ona dzisiaj znów przeżywa. To zachowanie jest absolutnie nie-godne i po prostu naganne. Rząd zamiast zrobić wszystko, żeby wyjawić przyczyny katastrofy, dopuścił do takiej sytuacji, że Rosja po raz kolejny śmieje nam się w twarz. Wypuszczanie tego rodzaju rewelacji tuż przed 5. rocznicą katastrofy ma tylko i wyłącznie zaognić nastroje społeczne i znowu zrzucać winę na pasażerów lotu, na pilotów i oskarżać tych, którzy w tej katastrofie polegli.

Pani Poseł, jak będzie Pani obchodzić rocznicę katastrofy smoleńskiej?
– Już w czwartek, 9 kwietnia wieczorem, wyjeżdżam do Warszawy, ponieważ co miesiąc, od 5 lat zawsze jestem o 8 rano na Mszy św. w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu. Potem pojedziemy na groby ofiar katastrofy smoleńskiej. Wszystkich Państwa zachęcam, jeśli możecie, przyjedźcie do Warszawy. Pokażmy, że jesteśmy razem. Będą wyświe-tlane filmy, będą koncerty przed Pałacem Prezydenckim. O 16.45 będzie wystąpienie premiera Jarosława Kaczyńskiego. Wieczorem, tak jak co miesiąc, w katedrze Msza św. i o 21 Apel Poległych. Będziemy się łączyć również z Jasną Górą. Apeluję o pamięć modlitewną o ofiarach poległych w katastrofie smoleńskiej.
Bardzo dziękuję za rozmowę.

– Również dziękuję i pozdrawiam.
Z europoseł Jadwigą Wiśniewską rozmawiał Jacek Jarawka